Historia turystyki w Pieninach

Tatry były długo zamknięte przed ludźmi, Pieniny - zawsze stały otworem. Ich podnóżami wiodły odwieczne trakty na południową. stronę Karpat, konnym i pieszym musiał być znany skrót przez Wąwóz Szopczański, w samym sercu kniei stał ludny kiedyś zamek Pieniński. Nie sposób ustalić listy pierwszych zdobywców szczytów. Zapiski mówią, że już podczas najazdów mongolskich (w. XIII) ludzie chronili się na południu zbocza Trzech Koron (polski "Lapis Refugii"). Pierwszą turystyką pienińską była, według podań, księżna Kinga. "Latem skoro świt wychodziła z swego klasztoru i z lipową laseczką w ręku przez góry szła do Pienin..." (Sz. Morawski 1863). Z kultem Kingi wiązały się być może późniejsze zbiorowe wycieczki do zamku Pienińskiego. Kiedy w r. 1622 morowe powietrze nawiedziło okolice Sącza, panny zakonne uszły spiesznie "do gór pienińskich".

Na wierzchołku Trzech Koron lekarze i alchemicy z Czerwonego Klasztoru zbierali kwiaty i zioła, stąd też, jak głoszą legendy, wystartował brat Cyprian do swego słynnego lotu. Pierwsza wiadomość o wycieczce w Pieniny pochodzi z r. 1731, w 1751 grupa uczonych wiedeńskich, tworzących cesarską komisję naukową, zwiedziła Mleczną Dziurę, Leśnicę, Czorsztyn, Falsztyn i Dursztyn. Prowadził ją tatrzański poszukiwacz skarbów Jakob Buchholtz. W latach 1792-94 wędrował w okolicy Pienin B. Hacquet, w 1805 pięknem Przełomu Czorsztyńskiego zachwycał się S. Bredetzky, w tym samym czasie bywał tu S. Staszic, dobrze obeznany zwłaszcza z zach. krańcem Pienin Spiskich. Podczas jednej tylko podróży dwa razy przejechał w poprzek tego pasma. W r. 1806 zwiedził Czerwony Klasztor palatyn Węgier, arcyksiążę Józef Habsburg. W r. 1822 sztab austriacki zrobił szczegółowe zdjęcie kartograficzne Pienin, nigdzie, nie opublikowane.

Początki systematycznej turystyki wiążą się z rozwojem Szczawnicy. "Sławę Tatrów i Pionin roznieśli po kraju ci, co u zdrojowisk Szczawnicy i Krynicy szukali ratunku..." - stwierdził W. Pol w r. 1867: Około r. 1830 duże zainteresowanie budził Czorsztyn, zwiedzano Czerwony Klasztor i Trzy Korony, na które znane były turystom dojścia od południowej i północnej. strony. Wielu wycieczkowało na góralskich konikach.

Od r. 1829 wędrował po Pieninach geolog L. Zejszner, autor kilku prac o tutejszych skałach, w tym samym roku zaczął zwiedzać Pieniny F. Herbich, odkrywca. złocienia Zawadzkiego i autor pierwszego przewodnika do Szczawnicy i Pienin (1831).

W r. 1832 w Pieninach Spiskich i na Cisowej Skale był romantyczny poeta S. Goszczyński. W tym też okresie trzeba szukać początku turystycznych spływów przez Przełom Pieniński. Około r. 1840 głośno już jest o nich w literaturze wycieczkowej. "Widoki są tak przyciągające, że szczawniccy goście zwykli się na ten spacer w większym towarzystwie wybierać. Z rana wypływa ze Sromowców, wioski przyległej Czorsztynowi, flotylla z 10-15 łodzi złożona. Trzeba łodzie po dwie z sobą łączyć, ponieważ z pni świerkowych wydłubane, łatwo są wywrotne. Towarzystwo poprzedza powszechnie muzyka na oddzielnej łodzi, na drugiej zaś artyleria strzelająca z moździerzy w miejscach, gdzie się echo odbija. W środku drogi odpoczywa towarzystwo przy Czerwonym Klasztorze, a z góry Pienin wita podróżnych inne towarzystwo, które nie chciało zawierzyć wodom swego życia" - pisał L. Zejszner w r. 1848. Spływy miały przy różnych okazjach bardzo uroczysty charakter - huczny spływ odbył się w r. 1854 z okazji pobytu w Pieninach arcyksięcia Karola Ludwika.

Głównymi celami wycieczek pieszych były w owym czasie ruiny zamku Pienińskiego i Trzy Korony. Sporą frekwencją cieszyła się Mleczna Dziura, a także Homole i Rabsztyn, słynący z rozległych widoków.

W połowie stulecia słychać już o urokach Wąwozu Szopczańskiego, zyskuje też sporą sławę Potok Pieński. Mniej popularne zakątki penetrowali botanicy: M. Zieleniewski (1852), F. Berdau (1859-61), Z. Bośniacki (1860), W. Grzegorzek (1866), P. Acherson (1866) i inni. Berdau wymienia w publikacjach Trzy Korony, Czerwoną Skałkę, Facimiech, Sokolicę, Grabczychy, Przełazki (tj. Przechodki), okolice Homoli. Propagatorem Pienin był Józef Szalaj, właściciel Szczawnicy, autor przewodniczka i albumu własnoręcznie malowanych widoków pienińskich (1858-59). W r. 1867 album "Widoków Pienin w okolicy Szczawnicy" wydał fotograf F. Wyspiański, który, gromadząc zdjęcia, w wąskiej łodzi "z apparatem fotograficznym, zapasem szkieł i ciemnicą puszczał się na fale szalejącego Dunajca".

Rysowali i malowali Pieniny m. in. J. N. Głowacki (ok. 1840), B.Z. Stęczyński (1851 - także Małe Pieniny), J. Szermentowski (1868), A. Schouppé (1860), który w 1. 1897-99 zamieszkał - w Szczawnicy i tu umarł, W. Gerson (1884 - znany "Deszcz w Pieninach") i inni pejzażyści.

Ok. 1860 r. na Trzy Korony wyjeżdżano 4-konnymi zaprzęgami pod sam szczyt, spływano głównie z Niedzicy lub Czerwonego Klasztoru. W Szczawnicy dziewczęta witały gości "łukami triumfalnymi" z wstążek i kwiatów, co później czynili także pasterze na szlakach pieszych wędrówek. A wędrówki stały się b. modne. "Cierpiące na wycieczkomanię osoby - zrzędził monogramista L.S.W. w r. 1872-rwą się ciągle już to w Pieniny, na Dunajec lub na szczyty skał, już to nawet na Tatry i do Morskiego Oka (...): Źródłem tej choroby - zwłaszcza w płci pięknej wolnego stanu - jest jedynie chęć okazania się zdrowymi i usunięcia możliwego posądzenia o chorobę piersiową - posądzenia wcale niepożądanego dla widoków matrymonialnych. Gorliwie więc spaceruje kto żyje, i wiele osób nawet po kilkakrotnie odbywa te same ekskursyje." W r. 1875 bawiła w Szczawnicy M. Konopnicka, która dobrze poznała całą okolicę. Napisany tu poemat "W górach" uczynił ją sławną.

W r. 1883 doprowadzono do Polanki tzw. Drogę Pienińską. Powstała tu słynna węgierska gospoda "csárda", której klientelę stanowili głównie Polacy. Na przeciwległym brzegu Dunajca stanęło - zdaje się w r. 1888 - polskie schronisko "Szczawnica". Stąd chodzono przez Pieński Potok do zamku Pienińskiego, stąd też wiodła uczęszczana perć przez Wyżni Łazek na Trzy Korony. Pod wierzchołkiem Trzech Koron stało od ok. 1880 r. góralskie schronisko. Roczna frekwencja na wierzchołku wynosiła 200-300 osób. Widok podziwiano z Ganku, na nie udostępnioną Okrąglicę "drapali się tylko najśmielsi". W r. 1881 odważył się na zejście wprost ku pd. żlebem między Okrąglicą a Plaską Skałą wytrawny turysta górski B. Gustawicz z przewodnikiem P. Ślązakiem. Wyprawę swą nazywa "awanturniczą" i "dziko romantyczną". Zwiedził on gruntownie Pieniny w l. 1871-85 i napisał o nich szereg cennych rozpraw.

W r. 1893 zawiązał się w Szczawnicy Oddział Pieniński Towarzystwa Tatrzańskiego, ustanowiony przez TT już w l. 1885 i 1888, wkrótce przeniesiony do Krościenka. Liczył 65 członków, później średnio 30. Zaktywizował się dopiero w r. 1906. Założył wówczas biura usługowe w Szczawnicy i Krościenku, głównie nastawione na organizowanie spływów. Wyznakował kilka szlaków, zbudował lub uruchomił schroniska: im. Zyblikiewicza, W. Pola w Sromowcach Niżnych, Sienkiewicza w Przełomie Pienińskim. Wycieczki organizował również nowosądecki oddział "Beskid" (w 1907 r. spływ Dunajcem w 84 osoby). Na krótko przed I wojną światową pojawili się turyści rowerowi, w zimie rozwinął się sport saneczkowy i turystyka narciarska. W r. 1912 notują kroniki przejście na nartach przez Przełom Pieniński, a w 1913 wejście narciarskie na Trzy Korony wprost żlebem z Wąwozu Szopczańskiego.


Oddział PTT "Beskid" uruchomił w r. 1925 schronisko na Piaskach, Oddział Tarnowski, pod kierownictwem ks. W. Gadowskiego, zajął się konserwacją i budową szlaków. W r. 1926 w wygodny chodnik zamieniono Sokolą Perć, dodając jej kilka połączeń bocznych, zbudowano też tzw. Skalną Perć. "Obecnie wpadliśmy (...) z jednej ostateczności w drugą: Pieniny zostały bezwzględnie przekulturzone. Ścieżek wyznaczono o 30 za dużo..." krytykował słusznie W. Miodowicz (1927). Oddział Pieniński -zawieszony w działalności w r.1922-niebawem się odrodził i został w r. 1925 ponownie reaktywowany. W r. 1929 liczył już 132 członków, w tym 80 flisaków. W r. 1931 uruchomił schronisko w Szczawnicy Niżniej, w tym samym czasie powstało tzw. Schronisko Śląskie. W l. 1934-35 zawiązało się Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich na Rzece Dunajcu, w r. 1937 - Pienińskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (POPR). Przez przełom spływało w tym okresie po ok. 15 000 osób rocznie, przy czym cyfra ta stale rosła. Zbiorowe wycieczki robotnicze organizowała m. in. Centralna Letnia Szkoła TUR. Popularyzatorem uroków Pienin był Jan Wiktor, tu chętnie lokalizujący akcję swoich utworów. W r. 1927 napisał on wespół z A. Hammerschlagiem i M. Marczakiem duży "Ilustrowany przewodnik po Pieninach i Szczawnicy".

W latach powojennych turystyka szybko przekroczyła poziom dotychczasowy. Zbudziło się żywsze zainteresowanie Pieninami Spiskimi, zyskał na znaczeniu Czorsztyn. Spływ znajdował się od 1953 r. w zarządzie "Orbisu". Stale wzrastała liczba uczestników: 1952 - 12 000, 1953 - 23 000, 1954 - 34 000, 1955 - 37 000, 1956 - 50800. W r. 1957 organizację spływu przejęło PTTK, powierzając ją najpierw Okręgowi, a od 1965 r. - Pienińskiemu Biuru Usług Turystycznych. W r. 1958 liczba uczestników przekroczyła 100 000, w 1964 doszła do 150 000, a w 1967 do 212 000. Kolejnym zarządcą spływu został POSTiW "Podhale" a roczna suma uczestników przekracza już 250 000.

Ok. 1960 r. ścianami skalnymi Pienin zainteresowali się taternicy, okazały się one jednak zbyt kruche i niebezpieczne, a wspinaczki zbytnio kolidowały z zasadami ochrony przyrody - skończyło się więc na paru przejściach w masywie Sokolicy. Dobrze natomiast rozwija się w Pieninach narciarstwo, a jeszcze lepiej kajakarstwo górskie, mające w Szczawnicy główne w Polsce centrum.